Co zobaczyć w Odessie?

Ukraina + Mołdawia; Odessa, Bendery, Tyraspol – backpacking – cz. 1

Tam nic nie ma. Po co chcesz tam jechać? – No właśnie, po to. Nawet turystów jest niewielu. Rocznie Mołdawię odwiedza około 100 tys. osób, dla porównania – Maltę ponad 5 milionów. Sanatorium Kuyalnik pod Odessą na Ukrainie przypomina Ciechocinek skrzyżowany z Czarnobylem, a Tyraspol z pomnikiem Lenina i najlepszą jarzębinówką świata cofa wskazówki zegara co najmniej o 50 lat. Trasa: Odessa – Bendery – Tyraspol – Kiszyniów – Cricova – Stare Orhei – Kamieniec Podolski – Chocim

Część 1. Odessa – Bendery – Tyraspol

#Ukraina. Odessa.

Na trasie Przemyśl – Odessa kursuje pociąg sypialniany 4 – osobowy Kolei Ukraińskich. Tutaj aktualny cennik. Bilety nie są dostępne online.

Ukraiński pociąg to zdecydowanie inny wymiar. Po godzinie stania na granicy w środku lata nie pomaga ani wachlowanie paszportem, ani biletem. Okien otworzyć nie można, w zasadzie to nawet się nie da, bo ich konstrukcja na to nie pozwala. Radosny konduktor twierdzi, że po 15 minutach od ruszenia pociągu, wszystko będzie pięknie, bo klimatyzacja w końcu zacznie działać. I faktycznie tak jest. Po 16 godzinach wysiadamy w Odessie.

Wrażenia? Plaż mało, plecak ciężki, ale chłodnik ogórkowy w Puzatej Chacie ratuje sytuację.

Co zobaczyć?

1.) Schody Potiomkinowskie – symbol Odessy i symboliczne wejście do miasta. Zbudowane, by wyrównać wysokie położenie Odessy względem portu. 192 stopnie, 142 metry długości, kolejka linowa po prawej stronie. Rozsławione przez film Sergiusza Eisensteina „Pancernik Potiomkin”, na ich szczycie pomnik pierwszego gubernatora Odessy Armanda-Emmanuela du Plessis, ks. Richelieu.

2.) Teatr Opery i Baletu – najstarszy teatr Odessy, jego budową kierował m.in. Polak – Feliks Gąsiorowski. W 1944 roku Niemcy zaminowali budynek, ale instalacje uszkodził stróż teatru, zapobiegając destrukcji gmachu.

3.) Sanatorium Kuyalnik – 30 min drogi marszrutką spod dworca głównego, bilet 7 hrywien. Ciechocinek po wybuchu wojny atomowej. Jego obszar jest jednym z najstarszych na świecie. Można wybrać kąpiel błotną w limanie w zależności od preferencji: prozdrowotną lub kosmetyczną (lecznicza jest ciemniejsza). Podobno najpierw trzeba się namoczyć przez 20 min w wodzie z jeziora, oblepić błotem i kolejne 20 min schnąć. Następne 20 min to zmywanie tej “pachnącej” mazi. Efekty widoczne po tygodniu kuracji. Średnia wieku? +85. Za ile? 0.

4.) Pasaż przy ul. Deribasowskiej – znajduje się naprzeciwko miejskiego parku, pasaż handlowy w wewnętrznym dziedzińcu jest kwintesencją odeskiej architektury. Choć pierwotna funkcja odchodzi w zapomnienie i pasaż jest coraz rzadziej odwiedzany przez kupujących, cieszy się ogromną popularnością wśród turystów, chętnie fotografujących wnętrze budynku.

#Odessa-Tyraspol. Transport.

W teorii kursują busy. Dość często. W praktyce bywa… różnie. Na nic się zdało nawet rozeznanie dzień wcześniej i wycieczka na dworzec autobusowy. Bus miał być, w całkiem korzystnej cenie. Wrażenia z 7 rano? Pełno busów, kierowcy kierują do punktów informacyjnych, panie z punktów informacyjnych cofają do kierowców. Gdy po pół godzinie znajdujemy busa z napisem Tyraspol na desce rozdzielczej … hm… jeśli myślałam, że po prostu do niego wsiądę to byłam w grubym błędzie. Lekko zdezorientowana mieszkanka Odessy również. Gość nie jedzie przez Tyraspol i koniec. Bo to dalej, zupełnie nie po drodze. I koniec. Kolejne pół godziny i jednak udaje się nam go przekonać, żeby zabrał nas do tego Tyraspolu. Za podwójną stawkę 250 UAH plus 3$. No ale jedziemy. Pani lat 50+ prosi nas o namiary na Facebooku, ale nigdy do nas nie pisze.

#Naddniestrze.  Państwo, którego nie ma.

Wiza

Przed wyjazdem sporo naczytałam się, że wizę ciężko dostać, że jedynie na 8 godzin, trzeba pilnować pieczątek, żeby nie okazało się, że jest się w Mołdawii nielegalnie. Na granicy czekamy jakieś 2 godziny, prześwietlenie bagażu. Później pieczątki dostajemy bez problemu, wjazd na 24 godziny również. Pytania? Standardowe. Po co przyjechałyśmy, na ile, dlaczego. 2 minuty i załatwione. Mniej szczęścia miał emeryt z podwójnym obywatelstwem (Ukraińskim i Mołdawskim), zabrali mu paszport i dali papiery do podpisania. Nie podpisał. Paszportu nie odzyskał.

Bendery

Szybka kalkulacja. Do Kiszyniowa najłatwiej dostać się z Tyraspolu. Dlatego najpierw jedziemy dalej. Do Bender. Cel? Twierdza. Świetnie widoczna z centrum miasta, w zasadzie na wyciągnięcie ręki. Po szybkim rozpoznaniu terenu sprawa nieco się komplikuje, bo to wyciągnięcie ręki to baza wojskowa, którą trzeba obejść dookoła. 3 kilometry wzdłuż koszar, trawa, kurz, dziury, trawa, kurz, dziury i jesteśmy pod twierdzą. Bez waluty, bo w tych polach nie ma kantoru. Nie szkodzi, bo w zasadzie weszłyśmy tylnym wejściem, bez biletów. Zupełnie nieświadomie. Witamy w separatystycznym Naddniestrzu kontrolowanym przez Rosjan.

Twierdza w Benderach 

XVI wieczna turecka twierdza, najstarszy zabytek w granicach Naddniestrza. Do dziś pełni częściowo funkcje wojskowe, ze względu na pobliskie koszary. Druga jej część udostępniona jest do zwiedzania.

Hospodar mołdawski Stefan III Wielki (1433-1504) polecił wybudować to niewielki gród warowny. Niespełna pół wieku później tereny te dostały się pod panowanie Imperium Osmańskiego. Za czasów sułtana Sulejmana Wspaniałego (1494-1566) niewielki zamek został przebudowany w potężną twierdzę obronną. W kolejnych wiekach forteca ta była wielokrotnie oblegana przez wojska mołdawskie. Swój ostateczny kształt twierdza uzyskała w czasie ostatniej większej przebudowy jaka przeprowadzona została w drugiej połowie XVIII wieku. Forteca została dotkliwie uszkodzona w czasie wojny rosyjsko-tureckiej jaka toczona była w latach 1877-1878. Obecnie częściowo odrestaurowane malownicze ruiny udostępnione są dla zwiedzających. Odwiedzając Bendery warto także odwiedzić znajdujące się w sąsiedztwie dworca niewielkie Muzeum Kolejnictwa.

(http://navtur.pl)

Aktualne informacje dt. godzin otwarcia twierdzy dla turystów i cennik znajdziesz tutaj.

Tyraspol

Do Tyraspolu docieramy autostopem, z 50 innymi osobami z Polski podróżującymi z Wytwórnią Wypraw. Dzięki!

Naddniestrze ma własną walutę – ruble naddniestrzańskie – niedostępne i nieuznawane nigdzie indziej. Różnice w kursach walut są niewielkie, przewodnik z Wytwórni Wypraw polecał nam Eximbank, zaznaczony żółtą gwiazdką. W budynku naprzeciwko, na pierwszym piętrze znajduje się stołówka robotnicza. Podobno nigdzie taniej się nie zje. Barszcz plus jarzębinówka to wydatek rzędu 3 zł.

Tyraspol jest jak wehikuł czasu. Idziesz ulicą, nad Twoją głową powiewają dwie flagi – rosyjska i naddniestrzańska – obie tak samo ważne, równe, mijasz rosyjski czołg i patrzysz na Lenina. Później siadasz przy stoliku okrytym ceratą w kratę lub kwiaty, we flakonie widzisz dwa gerbery, wódka obok stoi w szklance. I dopada Cię nostalgia.

Co jeszcze? Tam jest naprawdę czysto. Trawniki równo przystrzyżone, liście pozamiatane. Nie potykasz się o śmieci na chodniku, nie znajdziesz nawet niedopałków papierosów.

Dworzec autobusowy znajduje się niespełna 3 km od pomnika Lenina. Nawet do niego nie docieramy, bo kierowca busa zatrzymuje się na środku skrzyżowania i nim się obejrzymy, jesteśmy w drodze do Kiszyniowa (80 PRB = niecałe 30 zł).

Co zobaczyć w Naddniestrzu?
fot. Natalia Księżak

Tyraspol - Naddniestrze

Dodaj komentarz