Wycieczka na pustynię w Maroku

Wycieczka na pustynię w Maroku.

Myślisz Afryka, widzisz Saharę? Dla mnie oczywiste było to, że będąc w Maroku – bramie do Afryki, po prostu muszę się na niej znaleźć. Jak zorganizować wycieczkę na pustynię, ile za nią zapłacić, a nie przepłacić i co czeka po drodze?

Ile kosztuje wycieczka na pustynię?

Tu, na pustyni, miejsca starczy dla wszystkich, tu można odetchnąć pełną piersią. Inna sprawa, że człowiek czuje się taki mały, taki nieważny, że aż go ogarnia dziwny niepokój.

Na pustynię można dostać się na kilka sposobów:

  1. Wycieczka z biurem podróży, któremu powierzyliśmy organizację całego wyjazdu.
  2. Wycieczka z lokalnym biurem podróży – głównie z Marrakeszu, choć w innych miastach znajdują się lokalne, małe biura (często po prostu dowożą do Marrakeszu).
  3. Dojazd w pobliże pustyni na własną rękę i organizacja na miejscu. (Tutaj trzeba uważać, bo zdarza się, że oszuści wywożą w szczere pole, a dopiero później ustalają ceny – mocno zawyżone – gdy się nie zgodzicie, zostawiają na bezdrożu. Trzeba zawsze ustalić cenę wcześniej!) Moja koleżanka w zamian za pomoc w firmie, mogła spędzić noc na pustyni, ale dogadała się z właścicielem jeszcze z Polski.

W zależności od upodobań, zamiast wielbłąda, można przemierzyć pustynię jeepem 4×4. Wcześniej koniecznie sprawdź, którą opcję zawiera Twoja wycieczka.

Ile zapłacić, by nie przepłacić?

Wykupić wycieczkę z lokalnym biurem podróży można na 2 sposoby: przez Internet lub na miejscu. Przed wyjazdem znajomi mówili mi, żebym zrobiła to już w Maroku, bo wychodzi taniej, ale… nawiązałam kontakt z biurem Sun Dunes Experience już w Polsce. Okazało się, że online też można zejść trochę z ceny. Miłe zaskoczenie. Koszt wyjazdu do Zagory wyniósł 50 euro (zwiedzaliśmy również Ajt Bin Haddu). Za trzydniową wycieczkę do Merzuogi trzeba zapłacić około 80 euro. Oczywiście nie ma jednej dobrej ceny, wszystko zależy od miesiąca, w którym przyjeżdżamy i naszych umiejętności targowania się, jednak 70 euro (Zagora) i 100 euro (Merzuoga) to już sporo.

Zagora czy jednak Merzuoga?

Pustynia pustyni nierówna. Główną różnicą między tą w okolicach Zagory a Merzuogi jest jej wygląd. Ta pierwsza jest bardziej płaska, wpada w ciemniejsze kolory, niekiedy przechodzi w pustynię kamienistą (hamada). Wydmy Erg Chebbi są bardziej okazałe.

Jak zorganizować wycieczkę na pustynię?
Okolice Zagory
Gdzie jechać na pustynię?
Wydmy w okolicach Merzougi

Co zabrać na pustynię?

No dobrze, jesteś zdecydowany. Jedziesz na pustynię. Świetnie!  To jedno z tych miejsc, do których warto pojechać przynajmniej raz w życiu. Z jednej strony panuje tam cisza i spokój, ale z drugiej człowiek czuje się bezradny w stosunku do surowego klimatu i piasku, kamieni lub żwiru, który sięga dalej niż horyzont. Na pustynię nie trzeba zabrać piasku – to na pewno. A co warto zabrać na pustynię? – tutaj znajdziesz praktyczny poradnik.

Jak wyglądała moja wycieczka na pustynię w okolicach Zagory?

Punkt pierwszy. W e-mailu potwierdzającym rezerwację miejsca na wyjazd, dostałam numer telefonu organizatora – tak na wszelki wypadek. Dało to jakieś pozorne poczucie bezpieczeństwa. Miałyśmy zostać odebrane o 7 z hotelu. Doskonale. Problem polegał na tym, że nikt po nas nie przyszedł. Niezły początek. Numer który dostałam w e-mailu nie działał, ten podany na stronie internetowej również – nawet nasz gospodarz się przestraszył. Niemniej ok 7:15 pojawił się mężczyzna, który zabrał nas do samochodu. Uff. Po pół godzinie dotarłyśmy na miejsce zbiórki, gdzie rozlokowano nas w busikach i ruszyłyśmy w drogę.

Jak jeżdżą kierowcy w Maroku? Droga wiodła przez pasma Atlasu Wysokiego – dużo zakrętów, pod górę, z góry, ograniczenie do 40 km/h, a barierki ochronne wydawały mi się bardziej dekoracją, niż faktycznym zabezpieczeniem. A co robił kierowca? Nie miał problemów z wyprzedzaniem na zakrętach pod górę, przekraczając dozwoloną prędkość dwukrotnie. Zdarzało się też, że koła spadały z asfaltu, gdy gość źle obliczył szerokość jezdni. Jakby tego było mało, był wielkim fanem Celine Dion. No cóż..

Na trasie mieliśmy kilka krótkich przystanków na zdjęcia czy skorzystanie z toalety i jeden dłuższy w Ajt Bin Haddu, który leży 30 kilometrów na północny zachód od Warzazatu – marokańskiej stolicy kina. Słynna kazba została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO w 1987 roku. Na jej terenie kręcono zdjęcia do filmów takich jak GladiatorGra o Tron czy Aleksander Wielki. Wciąż mieszka w niej 9 rodzin. Ściany pod wpływem deszczu rozpuszczają się, dlatego właściciele kilka razy w roku muszą tynkować ściany. To miejsce opisałam w innym poście – znajdziesz go tutaj.

Jak wyglądają drogi w Maroku
Droga prowadzona zboczami Atlasu – fot. Natalia Księżak
Najpopularniejszy ksar w Maroku
Ajt Bin Haddu

jazda samochodem przez góry Atlas

W Zagorze byliśmy po godzinie 17, szybko przesiedliśmy się na wielbłądy i ruszyliśmy w stronę słońca. Żartuję – słońca już nie było. Trafiliśmy na potężny wiatr, co skutkowało piaskiem w oczach, buzi, butach i pod ubraniami. Nie dajcie się zwieść pozorom – było naprawdę zimno, ubrałam wszystko, co miałam ze sobą, łącznie z windstopperem, a z grubymi, snowboardowymi rękawiczkami czułam się jak zwycięzca Lotto. Pomimo wcześniejszych obaw, sama jazda na wielbłądzie była przyjemna – nie bolał ani kręgosłup, ani pupa. Po jakieś godzinie byliśmy “już” na miejscu. Temperatura od razu zweryfikowała moje plany i zamiast wieczornej “toalety”, zostałam w ciepłych ciuchach. Po szybkim rozlokowaniu w namiotach, udaliśmy się na kolację – tradycyjną zupę, nieśmiertelny tadżin i pomarańcze. Była też herbata, śpiewy i tańce.

Przypadek sprawił, że miałam okazję pogadać z jednym z Berberów na osobności. Usiedliśmy na kocu przy wielbłądach, a nad nami zawisły gwiazdy. Ismael ma 25 lat i całe życie spędził na pustyni. O tym, co nas dzieli, a co łączy, możesz przeczytać tutaj.

Organizacja wycieczki na pustynię

noc na pustyni
fot. Natalia Księżak

U mnie bez przygód nie ma wyjazdu, więc… na koniec dnia akurat w naszym namiocie padła prowizoryczna elektryczność. Czołówka uratowała sprawę. Każda osoba dostała materac i koc, słyszałam, że nie do końca to wystarczyło, żeby całą noc było ciepło. W moim przypadku śpiwór, który przywiozłam ze sobą, załatwił sprawę (jestem zmarzluchem!). Pomogła też sól fizjologiczna i maść z antybiotykiem na obolałe od piasku oczy. Rano postanowiłyśmy wstać wcześniej, niż było to zaplanowane – przyjechałyśmy w końcu również po to, by nacieszyć oczy gwiazdami. Pogoda zdecydowanie się poprawiła, ustał wiatr.

Pora śniadaniowa zbiegła się z brzaskiem. Dostaliśmy herbatę, chleb arabski, jogurt i ciasto. Do tego miód i dżem. Byłam rozczarowana jedynie tym, że po śniadaniu od razu wsiedliśmy na wielbłądy i wróciliśmy do miasta. Brakło mi takich spokojnych dwóch, trzech godzin, dlatego jeśli jesteś w Maroku dłuższy czas i lubisz spędzić trochę czasu w danym miejscu, lepszym rozwiązaniem będzie Merzuoga. Całe szczęście, że wstałyśmy wcześniej i mogłyśmy w ciszy posiedzieć na wydmach.

Żeby zrozumieć pustynię, musisz zrozumieć wielbłądy, a żeby zrozumieć wielbłądy, musisz zrozumieć ludzi, którzy się nimi opiekują. (Tahir Shah)

 

2 myśli na temat “Wycieczka na pustynię w Maroku.

Dodaj komentarz