Maroko, Marrakesz, codzienne życie Marokańczyków

Marrakesz to nie tylko Dżemaa el-Fna, Medresa i piękne ogrody.

Decyzja o wyjeździe do Maroka zapadła w 5 minut. Zamknęłam oczy i widziałam ruchliwy plac Dżemaa el – Fna, piękne ogrody zza których wyłaniały się zbocza gór Atlas i kolorowe suki. Czułam w powietrzu zapach daktyli, olejków i mieszanki przypraw. Pięknie, prawda?

Które ogrody wybrać w Marrakeszu?

Prawdziwe życie Marokańczyków zaczyna się jednak w miejscu, gdzie zawracano nas na turystyczny szlak, gdzie zamiast herbaty z miętą i Ras el Hannout śmierdziało spalinami i śmieciami, o które potykałyśmy się z każdym kolejnym krokiem, toaleta o wysokim standardzie składała się z pięciu dołków w ziemi, a wokół nie widać było żadnego turysty.

Z jednej skrajności w skrajność. Ci “bardziej życzliwi” machając rękami, mówiąc po angielsko-francusko-marokańsku, wskazywali nam drogę do głównego placu. Inni naskakiwali na nas twierdząc, że to ulice “tylko dla muzułmanów” i powinnyśmy się jak najszybciej wynosić. Byli też tacy, który żądali zapłaty za obecność w danym miejscu.

Głowa kozy na rowerze.

W odległości dwustu metrów od Medresy ciężko spotkać turystę. Zdecydowanie łatwiej dostrzec głowę kozy przyczepioną do kierownicy na rowerze. A nawet dwie. To okolice, w których wyprawia się skóry. W pomieszczeniach mniej więcej 2 na 1 metr powstaje absolutnie wszystko, co wymaga jej użycia. Na pytanie którędy dotrzemy na Dżemaa el-Fna, miejscowy skierował nas do garbarni. Dobrze tylko, że w porę zorientowałyśmy się, o co chodzi. Dalej nie wiem, co o tym myśleć..

W Maroku można mieć 4 żony, dlaczego więc jesteście we trzy?

Mężczyznom z reguły dopisuje świetny humor. Potrafią skomplementować absolutnie wszystko,  żeby zwrócić na siebie uwagę, albo po prostu wcisnąć kolejną rzecz. W Maroku można mieć 4 żony, dlaczego więc jesteście we trzy? – Mam wrażenie, że tam nie funkcjonuje pojęcie śmiesznego podrywu. Po prostu każdy wydaje się im świetny. I o ile mężczyźni zaczepiali nas na każdym kroku, dla kobiet byłyśmy zupełnie niewidoczne. One żyją jakby w innym świecie. Nieważne, czy robiły zakupy, czy same chciały coś sprzedać. Żadna z nich nie odezwała się do nas ani słowem.

Zupełnie inne wrażenie mężczyźni wywarli na mnie na Saharze. O rozmowie z jednym z rdzennych mieszkańców Maroka pisałam tutaj.

Jak podpaść muzułmaninowi i złamać dwie najważniejsze zasady?

Gdy zapadał zmierzch,  chciałyśmy dostać się z powrotem na główny plac. Jakiś młody chłopak zagrodził nam drogę, a gdy nie chciałyśmy mu dać pieniędzy, zaczął rzucać podtekstami. W Maroku, jak i w innych krajach muzułmańskich są dwie reguły:

  1. Kobieta nie może przeciwstawić się mężczyźnie. A tym bardziej podnieść na niego głosu. W Koranie kobieta określona jest jako “pole uprawne” mężczyzny. Bardzo sugestywne. Ma być bezwzględnie posłuszna.
  2. Nie mówi się o Allahu. A w kontekście czyjegoś zachowania to już bezczelne.

Złamałyśmy obie naraz.

O czym trzeba pamiętać?

  1. Tam każdy mężczyzna jest kolegą innego mężczyzny. Każdy “tylko Ciebie” zaprowadzi do miejsca, gdzie “tylko dziś” dzieje się coś ważnego.
  2. Po zmroku relatywnie bezpiecznie jest tylko w okolicach Dżemaa el-Fna.
  3. O ile w miejscach turystycznych kobiety mogą bez problemu chodzić bez chusty na głowie, tak na obrzeżach nie jest to mile widziane.
  4. Oczy dookoła głowy to podstawa, inaczej po stopach przejedzie Ci motorynka, a metalowe pręty wystające zza przyczepki, uderzą Cię w kręgosłup. Na nikim nie wywiera to wrażenia.

29 myśli na temat “Marrakesz to nie tylko Dżemaa el-Fna, Medresa i piękne ogrody.

  1. Ta inna, nieco mniej uładzona twarz Marrakeszu jest naprawdę intrygująca i ciekawa. Maroko to ostatnio hit wśród blogerów, ale również klientów biur podróży. Nawet moi rodzice jadą tam w tym roku na dwa tygodnie!

    1. To prawda, mnóstwo osób tam jeździ, ale większość widzi tylko piękne plaże i kurort bądź centrum miasta. Teraz są świetne bezpośrednie połączenia naprawdę za grosze, więc na pewno ma to duży wpływ na liczbę odwiedzających.

  2. Turyści kojarzą Maroko z pięknymi widokami i kurortami. W momencie kiedy zobaczylam na zdjęciach,gdzie jesteś zwątpiłam….

  3. Byliśmy w Marrakeszu w 2013 roku – miasto to wydawało się mieć bardzo przyjazne (z pominięciem obecnego już wtedy naciągania) nastawienie do przybyszów. Nie spędziliśmy tam dużo czasu, więc pewnie coś nam umknęło, ale przykro czytać o tym wrogim nastawieniu i tekstach typu: ta ulica jest tylko dla muzułmanów… W takiej sytuacji nie czułabym się chyba zbyt bezpiecznie…

    1. Jak to wszędzie są ludzie i ludzie. Miałam taką sytuację, że dwie dziewczyny z którymi byłam kupowały sok na placu, ja kupiłam wodę u innego i tamten pierwszy mnie zwyzywał i przeganiał. Ale z drugiej strony zostawiliśmy 1 śpiwór w busie po wycieczce na pustynię – na drugi dziś przyniesieno nam go do riadu, mimo że mówiłyśmy, że możemy go odebrać w jakimś miejscu. Także są dwie strony bardzo skrajne. 🙂

  4. Nie bałyście się tak zapyszczać na obrzeża? Ja wiem, że byłyście we trzy. Jednak – to i tak chyba dość ryzykowne, biorąc pod uwagę ich sposób myślenia…

    1. Bałyśmy się, ale już na poziomie planowania wyjazdu widziałyśmy, że chcemy tam pójść… Zawsze mówię, że bez strachu nie ma odwagi… Dla mnie to takie przełamywanie się i oswajanie strachu, bo jestem płochliwa 🙄… Najbardziej bałam się jednak na głównym placu… Jeden facet udawał niewidomego iii aż nie chce mi się do tego wracać. Nie ma niestety reguły… Jednak zmysły pracują na najwyższych obrotach.

  5. Dobrze widzieć jak żyją inni. Chyba jednak nie chciałabym tam być, wolę spokojniejsze miejsca. Inny kraj, inna kultura, nie umiałabym tak funkcjonować. Na szczęście nie muszę.

  6. W Marrakeszu byłam ledwie ze 3 godziny. Tak mnie to miasto wystraszyło, iż stwierdziłam, że lepiej uciekać – zanim zdoła przyćmić mi cudne wrażenia, związane z resztą (nie tak turystyczną) kraju. Miło utwierdzać się w przekonaniu, że to była słuszna decyzja 😉

  7. Kurczę, zupełnie nie umiem sobie wyobrazić takiego życia, dla mnie to totalna egzotyka. Czasem się zastanawiam, czy tym kobietom w takich krajach jest względnie dobrze, bo nie znają innego życia, czy jednak mają świadomość, że w innych miejscach na świecie jest inaczej?

  8. Chryste…. jaka to wielka przyjemność przeczytać i pooglądać Twoje zdjęcia, siedząc przed kompem w kuchni w niedzielny poranek pijąc kawunię, podczas, gdy zima za oknem! Dziękuję!

  9. Myślę, że takich wpisów jak ten jest zbyt mało na blogach. O wiele przyjemniej ogląda się piękne, pocztówkowe krajobrazy i uśmiechniętych tubylców, ale trzeba mieć świadomość, że to tylko jedna strona medalu. Niemniej jednak, dostrzeganie i odkrywanie tej drugiej strony to esencja i piękno podróży 🙂 Pozdrawiam.

    1. Myślę, że jest relatywnie bezpieczne. Ja tutaj skupiłam się na miejscach, gdzie nie ma ani turystów i nie widać służb mundurowych. W każdym kraju znajdziesz takie miejsca, również w Polsce. W Maroku w miejscach turystycznych policjanci są widoczni, jednak trzeba pamiętać, że to kultura w kontrze do naszej. 🙂

Dodaj komentarz