Jak tanio podróżować i dużo zobaczyć?

Co się kryje za drzwiami couchsurferów?

Cześć! Dzisiaj porozmawiamy trochę o couchsurfingu. Co sprawia, że 7 milionów osób śpi u obcych ludzi na drugim końcu świata? Samotność, brak pieniędzy, rutyna czy otwartość, chęć zabawy i poznania ludzi? Zapytałam o to Justynę, która znalazła już nocleg przez portal od Los Angeles, przez Marrakesz, aż po Londyn.

Myślałaś o USA od dzieciństwa…                                 

Tak. Zawsze chciałam zwiedzać świat, chyba mam to po mamie.

Zaczęłaś jedne studia, drugie, trzecie.. Miałaś za sobą ośmioletni związek. I nagle wyjechałaś.

Chciałam robić coś innego. Bawić się, zwiedzać świat. Stwierdziłam, że au pair jest dobrym, bezpiecznym punktem zaczepienia.

Zaczepienia do couchsurfingu?

Szczerze? Wyszło spontanicznie. Mieszkałam wtedy w Waszyngtonie. Marta, którą poznałam jeszcze na spotkaniu wizowym w Polsce, mieszkała 30 km ode mnie. Trafiła na trudną rodzinę, a przez 2 tygodnie nie znalazła nowej, więc musiała wracać do Polski. Była bez pieniędzy, więc też bez szans na hostel w Nowym Jorku. Założyłam profil na couchu, ale Marta znalazła tego faceta wcześniej.

Panorama Nowego Jorku z Empire State Building

Nowojorczyk?

Nie, to był Polak. Na początku wszystko było pięknie, ładnie. Odebrał nas ze stacji. Mieszkał godzinę drogi od Nowego Jorku. Na drugi dzień pokazał nam miasto, trochę spacerowaliśmy… Zostałam na jedną noc. Marta miała być o jedną więcej.

Miała?

Wieczorem zaczął się do nas przypieprzać. W sumie bardziej do Marty. Zablokowałyśmy sobie drzwi walizką.

Ile on miał lat?

Nie pamiętam, był coś koło trzydziestki. Szukał żony. Polki najlepiej. Marta została z nim później sama, bo ja musiałam wracać do pracy.

Nie bałaś się jej zostawić?

Bałam. Bałam się, ale musiałam wracać. Ona mówiła, że spoko, że się nie boi. Później zaczął się do niej przystawiać. Skończyło się na tym, że wyrzucił ją na ulicę. Zadzwoniła zapłakana. Nie miała nawet pieniędzy na pociąg do centrum. Zadzwoniłam do niego, dostał ochrzan i przyjął ją z powrotem. Spała zamknięta na klucz. Rano jak ją odwoził, odgrażał się, że ma zostać jego żoną i zwrócić pieniądze za transport. Takie były moje początki. Najpierw się zraziłam, ale potem poznałam moje dziewczyny i zaczęłyśmy dużo podróżować.

Jak je poznałaś?          

Aśka mieszkała niedaleko. Jest taka strona au pair, gdzie uczestnicy mogą się komunikować. Zgadałyśmy się i poznała mnie z Anką przed samym Nowym Rokiem, jak jechałyśmy do Miami.

One wcześniej jeździły z couchsurfingiem?

Anka w ogóle dużo podróżowała. Była tak na Kubie, Jamajce, w Meksyku, na Bahamach… My wtedy też jeździłyśmy dużo, a że nie chciałyśmy wydawać tyle kasy, zostałyśmy przy couchsurfingu. Najpierw byłyśmy tak na Barbadosie, chociaż to nie był do końca couchsurfing, bo babka wzięła od nas pieniądze. Ale stwierdziłyśmy, że taniej noclegu nie znajdziemy, bo chciała od nas po 5 dolarów za noc, więc to jest nic.

Zajęła się wami czy dała wam wolną rękę?

Ona miała dwóch synów. Jeden zabrał nas na surfing i pokazał całą wyspę…

Ile tam byłyście?

Tydzień. A potem długo nie używałam couchsurfingu. Bo to polega na tym, że nie możesz tych ludzi uwalać. Wiesz o co chodzi? Musisz z nimi siedzieć cały czas, zwiedzać, imprezować. My miałyśmy takie podejście, że chcemy mieć nocleg za darmo i bawić się we własnym towarzystwie. Zwłaszcza, że w LA poznałyśmy świetnych ludzi i chciałyśmy się spotykać z nimi.

Couchsurferzy szukają zazwyczaj ładnych kobiet i "czegoś" od nich chcą.

Ich też poznałyście przez portal. Dlaczego nie spałyście u nich?

Nie mieli tyle miejsca, żeby nas nocować. Załatwiłam nam couchsurfing u faceta, którego w ogóle nie było w mieszkaniu. Zostawił klucze w skrzynce pocztowej i powiedział, że spotkamy się dzień później. Stwierdził, że nam ufa.

Uwierzył wam na ładne buzie.

Chyba tak, ale musiał na nas długo czekać, bo zabalowałyśmy i 2 noce spędziłyśmy u znajomych, a tylko kąpałyśmy się raz u niego. A on jeszcze później zaprosił nas na obiad. Ale z takim spaniem u innych oswoiłam się dopiero, jak wróciłam do Europy i zaczęłam tu zwiedzać.

Pojechałaś kiedyś sama?

Nie. I sama bym nie spała nigdy. Bo to się tylko tak mówi. Jak jest grupa to jest spoko, ale przeważnie oni wybierają ładne laski. Te, które im się podobają. Zawsze tak się kończyło, że któraś z nas miała problemy.

Utrzymujecie kontakty z niektórymi?

Tak. Mamy takie. W Stanach byłyśmy w San Diego u Meksykanina. Spędziłyśmy u niego Sylwestra i pokazał nam miasto. Miał kawalerkę, odstąpił nam swoje łóżko i spał na podłodze. Do dzisiaj mamy go na Snapchacie i ten kontakt jest.

Miami to miasto na Florydzie zThe Sunshine state

Wróćmy do Europy.

Najpierw był Paryż. Nocował nas taki Murzyn i oczywiście się do mnie przystawiał. Później się nawet trochę zdenerwował, ale na nic nie naciskał. Mieszkał w dobrej lokalizacji, robił francuskie śniadania i zapraszał nas na drinki do restauracji, w której pracował. Później była Barcelona. W Barcelonie trafiłyśmy na couchów, którzy imprezowali jak nienormalni.

Bardziej niż wy?

My przy nich wymiękamy. Akurat mieli wolne i nie robili nic. Nie zwiedzali z nami, bo odsypiali. Nocowałyśmy u nich w salonie, więc jak wracałyśmy koło 22 i chciałyśmy odpocząć, nie było szans. Zaczynali z nami pić, a o 2 wyciągali na miasto na imprezę. Byłyśmy u nich gośćmi, więc nie było mowy, że zostajemy same w domu. Po prostu musiałyśmy iść i wracałyśmy o 6 rano do domu. Codziennie. Aśka wróciła wtedy do Warszawy. Później była Portugalia. U naszego coucha spało 10 osób w 3 pokojach. Była dziewczyna z Polski, Niemiec, Ukrainka, Francuzka.. Ja Portugalii dobrze nie wspominam. Męczyła mnie, choć couch był przecudowny. Dał nam wszystko – lodówkę, jedzenie, łóżko, śniadanie, kawę,.. Warunki skromne, ale mega sympatyczny. Mówił, że podróże i poznawanie ludzi to jego pasja, sam kiedyś tak zwiedzał i teraz chce się odwdzięczyć.

To ja czekam, jak tutaj będą ludzie – u Ciebie.

No na pewno. Chociaż.. dopiero jak będą warunki – wtedy na pewno. Ale nie non stop.

Ile u niego byłyście?

3 noce i mu podziękowałyśmy. Pojechałyśmy do Lizbony. Musiałyśmy odpocząć, więc tam wzięłyśmy hostel. Później było Maroko.

Maroko Ci zazdroszczę.

Na pewno tam wrócę. Spałyśmy bardzo daleko od centrum i byłyśmy uzależnione od gościa, który nas przyjął. Wróciłyśmy do hostelu, a później spałyśmy na pustyni. Poznałyśmy tam Amerykanina. Chodził z nami po targach, wieczorami uczył nas gotować tamtejsze potrawy, później  jedliśmy je razem rękoma.

Z Maroka wróciłyście do Polski?

Anka tak – ja poleciałam do koleżanki do Londynu i tam spałyśmy u takich jaraczy. Wszystko śmierdziało marihuaną i my nie mogłyśmy u nich nawet rozłożyć kanapy. Później  wróciłam do Polski. Teraz tak chciałam kombinować w Tel Aviv, ale dziewczyna z którą jechałam, bała się.

Jest taki kraj w którym byś nie przenocowała?

W Maroku kiedyś bym powiedziała, że nigdy bym tego nie zrobiła. A jak widzisz, zrobiłam to. Ale teraz już bym nie jechała na tak długo. To bardzo męczące. Max 2 dni.

Czyli jedno miasto na jeden wyjazd?

Jedno miasto i wracać.

Couchsurfing to świetna okazja, by poznać ludzi z całego świata.

17 myśli na temat “Co się kryje za drzwiami couchsurferów?

  1. Nigdy nie korzystałam z couchsurfingu. Chyba najbardziej z tego powodu, że podczas podróży ciężko mi modyfikować plan pod inną osobę. A mam świadomość, tak jak wspomniano, że wypada spędzać czas z daną osobą w takiej formie w jakiej ona zaproponuje. Myślę jednak, że w sytuacji kiedy nie miałabym innych możliwości – nie zrezygnowałabym z dalszej podróży tylko spróbowała znaleźć miejsce poprzez couchsurfing. Dzięki za wprowadzenie!

  2. Ciekawi mnie czy idea couchsurfingu opiera się wyłącznie na “zaufaniu” do obcych nam osób, czy jest to mimo wszystko jakoś zorganizowane? Ktoś nad tym czuwa?
    Nie jestem do końca przekonany, czy jest to bezpieczne.
    Hmmm możliwe, że właśnie podsunąłem Ci pomysł na kolejny wpis 🙂

    1. To jest ja bym to określiła ‘wspólnota bezpieczeństwa!’ – możesz sprawdzisz opinie o hoście, jeśli Tobie się coś nie spodoba, to też możesz coś takiego zgłosić na jego profilu.. Ale prawda jest taka, że nie ma nic na pewno… Tak, pomysł podsunąłeś – będę grzebać mocniej i może się do czegoś dokopię. 😉😉

  3. Bardzo ciekawy temat i … liczę, że nigdy mnie nie będzie dotyczył. Ale doceniam istnienie takiej możliwości nocowania, w sytuacji braku środków. Parę razy zdarzyło mi się nocować u obcych ludzi lub nawet znajomych (dalszych!) i skrępowanie jakie pojawia się w takich sytuacjach, odbiera mi radość podróżowania. Ale każdy odczuwa to pewnie inaczej. Pozdrawiam serdecznie

  4. Kilkanaście lat temu być może bym się na coś takiego zdecydowala – bo człowiek żyl chwilą o nie myślał o konsekwencjach. Ale obecnie to totalnie nie dla mnie – nie umialabym poczuć się pewnie i bezpiecznie, podrózując w taki sposób. Być może dlatego, że już zbyt wielu spotkałam natrętnych mężczyzn w moim życiu.

  5. Ja też niejednokrotnie używałam couchsurfingu i mam różne przygody za sobą 🙂 nikt się do mnie nie dostawiał, ale nie mogę powiedzieć, żebym do tej pory trafiła na osobę, z którą rozumiałabym się bez słów 🙂 tak czy siak, wspieram bardzo gorąco ideę i uważam, że warto podróżować w ten sposob 😉

  6. Jeśli coachsurfing to tylko z moim chłopakiem, sama bałabym się, chociaż podczas moich podróży zawsze poznawałam przemiłych ludzi. Zwłaszcza, kiedy mieszkałam na Cyprze to było po prostu niesamowite. Pomocni, zawsze doradzili, a nawet zawozili do sklepów. Świetna jest Twoja opowieść no i cudne wspomnienia!

  7. Taka forma podoryz to zazwyczaj dodatkowa przygoda, czasami pozytywna a czasami negatywna, ale w zyciu trzeba przeciez wzystkiego sprobowac.

Dodaj komentarz