Co zobaczyć w Rzymie?

6 dni, 5 miast, 1040 km, 3 noclegi – Włochy w trybie express – Rzym i Watykan

Wieczne Miasto i Stolica Apostolska były trzecim przystankiem na naszej włoskiej trasie. Miałyśmy tam być 2 dni, by później przenieść się do San Marino. Ceny biletów i hotelu pokrzyżowały nam jednak wszystkie plany. Bilet na trasie Rzym – Rimini – San Marino z przesiadką w Rimini podrożał trzykrotnie, a nasz budżet nie przyjmował tego do wiadomości. Zostałyśmy w stolicy dzień dłużej i wybrałyśmy się nad morze. O tym, na jakie miasto się zdecydowałyśmy, będzie następny post. 🙂 Tymczasem wrócimy do Rzymu. Nie raz zagrał mi na nerwach i na odchodne zarzekałam się, że moja noga już tam nie postanie. Z biegiem czasu mi przeszło.

Wszystko zaczęło się od tego, że we Florencji prawie uciekł nam pociąg. Złapałyśmy go w ostatnie 3 minuty, biegając od informacji do informacji. Standardowo większość biletów nie ma zadrukowanej daty i godziny odjazdu, pomimo kupna ich na konkretny czas. Przysparza to sporo problemów, zwłaszcza że na tablicy odjazdów nie pojawiają się wszystkie kursy. Sam bilet drugiej klasy kosztował niespełna 22 euro za osobę. Pamiętajcie o tym, że ważny jest tylko 4 godziny od skasowania. (Po co więc jest zadrukowane miejsce odjazdu i przyjazdu? – ktoś wyjaśni? :D)

Do Rzymu dojechałyśmy tuż po północy. Trochę biłyśmy się z myślami, czy iść w miasto, ale ostatecznie szkoda nam było marnować nocy. Pod Koloseum dotarłyśmy punkt 1.55 i od razu wiedziałyśmy, że pójście tam było dobrą decyzją. Miałyśmy prywatny hotel – prezentował się dokładnie tak!

Gdzie spać w Rzymie?
To się nazywa nocleg w 5-cio gwiazdkowym hotelu. Choć w zasadzie było ich znacznie więcej. 🙂

Było nam jednak za mało. Postanowiłyśmy, że przejdziemy nocą całe miasto tak, by wschód słońca zobaczyć na Placu Świętego Piotra. I tak, o 3.49 zameldowałyśmy się pod Capitolem, o 4.16 usiadłyśmy przy Fontannie di Trevi (oprócz nas było 8 osób i Carabinieri), by 5.43 położyć się na plecaku pod filarem w Watykanie. Po drodze minęłyśmy m.in. Forum Romanum i Pantheon. Spotkałyśmy uchodźców śpiących na drzewach i w obozie, jednak czułyśmy się relatywnie bezpieczne.

 

Muszę przyznać, że na Placu Świętego Piotra śpi się całkiem dobrze. Jest spokojnie, a Bazylika jest pięknie oświetlona. O godzinie 7 otwarto bramki do Bazyliki. Wejście jest darmowe, swoje trzeba odstać, ale warto, zwłaszcza że właśnie tam spoczywa Jan Paweł II. We wnętrzu znajdziemy słynną Pietę Michała Anioła i rzeźbę przedstawiającą św. Piotra na tronie.

Większe kolejki spotkały nas przed wejściem do Muzeów Watykańskich, głównie obleganych przez Chińczyków, Koreańczyków i Japończyków. Zanim weszłyśmy, minęło mniej więcej 1,5h. (bilet ulgowy – 8 euro). Co ciekawe, jeśli chcielibyśmy poświęcić każdemu eksponatowi choćby kilka sekund, to zobaczenie wszystkich zbiorów zajęłoby nam 8 lat! Ja po 3 godzinach miałam już oczopląs. Do tego doszedł brak snu, jedzenia, prysznica i kilkadziesiąt kilometrów w nogach (sam Rzym w nocy to 8 km). Mimo tego uważam, że być w Watykanie i nie być w Muzeach Watykańskich nie idzie ze sobą w parze. 🙂

Po przybyciu do naszego hosta i szybkim powrocie do stanu prawie normalnego wróciłyśmy do centrum i zostałyśmy tam do samego wieczora.

 

Kolejnego dnia naszym celem było Koloseum i Forum Romanum (jeden bilet wstępu). W pierwszą niedzielę każdego miesiąca wstęp do obiektów państwowych we Włoszech jest darmowy. Wejście do Koloseum równa się jedna wielka kolejka. Czym byłby świat bez uprzejmych ludzi? Przesympatyczny Anglik uświadomił nas, że bilety można dostać też w punkcie informacyjnym bez kolejki. Osoby posiadające bilety obowiązuje inna kolejka, weszłyśmy do środka w 10 minut. Korzystając z darmowego wstępu zobaczyłyśmy również ruiny Łaźni Rzymskich.

Dlaczego warto zobaczyć Forum Romanum?
Forum Romanum przez prawie 1000 lat było głównym placem antycznego Rzymu.
Koloseum w środku
Pomimo tego, że obecnie Koloseum uznawane jest za jedną z najważniejszych pozostałości po dawnym Imperium, jego dewastacji zaprzestano dopiero w 1744 roku.

Dlaczego więc przysięgałam w duchu, że do Rzymu nie wrócę? Był poniedziałek, we wtorek przed południem miałyśmy samolot do Polski. O północy odjeżdżał autobus powrotny do Bolonii. Z Koloseum na Główny Dworzec Autobusowy jest 6 km. Spokojne do 22.30 leżałyśmy pod Koloseum z myślą, że metrem podjedziemy tam w 10 min. I co? Bez zapowiedzi wyłączyli właśnie ten odcinek metra. Autobusy zastępcze owszem, były, ale biletów nikt nie sprzedawał. Z całym ekwipunkiem pobiegłyśmy więc na dworzec licząc, że wsiądziemy w metro na następnej stacji. Nie muszę chyba mówić, że było nieczynne? Złapałyśmy w połowie drogi taksówkę. Non possso, czyli nie mogę, to było jedyne, co usłyszałyśmy od taksówkarza, zanim odjechał. O ile bałam się drogi pierwszej nocy przez centrum, tak teraz byłam przerażona, bo droga prowadziła obrzeżami, a większość uliczek była wąska i nieoświetlona. Ostatecznie do autobusu wsiadłyśmy 15 minut przed odjazdem. Dlatego teraz moja mała rada: nie liczcie na rzymską komunikację miejską i dajcie sobie zapas czasu! 🙂

13 myśli na temat “6 dni, 5 miast, 1040 km, 3 noclegi – Włochy w trybie express – Rzym i Watykan

  1. Zazdroszcze takich ekskluzywnych widokow jak Fontanna di Trevi z liczba osob <100! 🙂 A informacje o komunikacji troche mnie przerazaja, bo do Florencji mam sie udac pociagiem wczesnym rankiem.

  2. W końcu się dowiedziałam o której trzeb być pod Fontana di Trevi, żeby nie było ludzi! My z rzymską komunikacją nie mieliśmy problemów, odpukać!, a nawet kilka razy nas bardzo pozytywnie zaskoczyła, ale chyba po prostu mieliśmy szczęście 🙂

  3. Nocne zwiedzanie Rzymu, zdecydowanie jestem na tak! Piękna miejscówka z widokiem na Koloseum. No i prawie pusta fontanna di Trevi, to już w ogóle rzadkość 🙂 Aż zachciało mi się wrócić do Rzymu 🙂
    Pozdrawiam!

  4. Ekstremalnie szybka wycieczka! Wow. Florencję też odwiedziłam ekspresowo, ale wolałabym się tam dłużej poszwędać. Może uda mi się tego lata. Pozdrowienia 🙂

  5. HAHa, normalnie Deja vu 🙂 Jak byłem w Rzymie to też po nocy się włóczyłem po Watykanie i w okolicach koloseum 🙂 I też byłem zmęczony. Ale nie bywa się tam codziennie, a widoki nocną porą też piękne. Niezła przygoda z tym metrem i autobusami pod koniec pobytu. No nie jest łatwo w Wiecznym Mieście!

  6. Wow, ile trzeba mieć sił, żeby będąc w podróży całą noc chodzić po mieście? 🙂 podziwiam i zazdroszcze, bo przy intensywnym zwiedzaniu padam z nóg o 22 😀

Dodaj komentarz